Dobra Nowina odc. 19 – O Dobrej Nowinie (i dodatek na końcu nie tylko dla ateistów :-))

W dziewiętnastym odcinku Dobrej Nowiny wyjaśniam, jak w moim doświadczeniu objawiła się Dobra Nowina. I dlaczego jest ona taka dobra.

Mówię o tym, jak, w okresie, gdy nie było Boga w moim życiu, dążyłem do realizacji swoich marzeń. I teraz, z perspektywy pewnego czasu, mogę „nieskromnie” powiedzieć, że byłem, całkiem „niezły” w tym temacie. Miałem wówczas przeświadczenie, że jestem w stanie osiągnąć każdy cel, który sobie postawię. Każde marzenie, które pojawiłoby się szczerze w moim sercu, było w moim zasięgu. Może nie od razu, jednak zostałem obdarzony przez Boga, cierpliwością i konsekwencją, która w efekcie, prowadziła do osiągnięcia tego, na czym mi zależało.

Jednak, z czasem, pojawiło się rozczarowanie faktem, że radość i spełnienie wynikające z tych osiągnięć, trwała tak krótko. I po chwili pojawiał się kolejny cel i marzenie. I zdałem sobie sprawę, po jakimś czasie, że ten bieg za spełnieniem, nigdy się nie skończy. I dopóki miałem siłę, by w nim uczestniczyć, dopóty znajdowałem w tym pędzie radość. Lecz wraz z coraz większym zmęczeniem, pojawiało się coraz większe rozczarowanie. I niechęć, by dalej żyć w sposób, który tak dobrze znałem. I który wydawał mi się, na tamten czas, jedyny możliwy. I jednocześnie pojawiła się otwartość, na nowe, inne życie. Które Pan, w swoim nieskończonym miłosierdziu, przede mną, odkrył.

Wraz ze spokojem, który pojawił się we mnie, gdy umarłem dla świata i narodziłem się ponownie dla Ojca, pojawiała się też wielka radość. Stało się dla mnie jasne, że Dobra Nowina jest niewyobrażalnie dobra. Bo nasz Ojciec czeka na każdego z nas, ze wszystkimi swoimi darami. I każdy z nas, w każdym momencie, może odpowiedzieć na to zaproszenie. I nie musi stosować miesięcy czy lat medytacji, umartwiania ciała, postów czy innych ofiar i wyrzeczeń. Nie musi zamykać się w klasztorach, czy seminariach, studiować latami świętych pism. Bo Ojciec oczekuje od nas miłości. Naszego oddania. Zawierzenia mu swojego życia. Zaparcia się samego siebie i z pokorą przyjęcia krzyża, który Pan dla nas przygotował. Tak, by nie było już nas, a trwał w nas Chrystus.

I każdy jest do tego powołany. Każdy może odpowiedzieć na to wezwanie, już teraz. W tej chwili. W tej sekundzie. Tu nie ma mniej i bardziej godnych. W oczach Ojca nie ma mniej i bardziej wartościowych. Mniej i bardziej kochanych. Wszyscy mamy taką samą możliwość odkrycia, czym jest nasze dziedzictwo. Bogaci i biedni. Wykształceni i bez wykształcenia. Odważni i wypełnieni lękiem. Zdrowi i ci, którzy chorują. Sprawni i upośledzeni. Wszyscy. Dlatego Dobra Nowina jest taka dobra 🙂

I w Kościele Katolickim, Bóg dał nam wiele wspaniałych sakramentów, które dodają nam odwagi i są „pomocą” na drodze do zawierzenia się Ojcu. Do oddania mu siebie samego. Do naśladowania Jego umiłowanego syna, Jezusa Chrystusa.

Więc naprawdę jesteśmy w najlepszych możliwych rękach 🙂

A na końcu mówię parę słów, zwłaszcza do tych, którzy reagują „alergicznie” na słowo „Bóg”, widząc w Kościele Katolickim i chrześcijaństwie wiele zła, nieprawości, zwyrodnienia, które całkowicie przeczą nauce Jezusa. Ale niech niewątpliwe winy Kościoła, nie stoją na ich drodze, do tej niewyobrażalnej radości i spokoju, z którym niczego nie można porównać. A które można odkryć, szukając czegoś więcej, niż to, co świat może zaoferować. Szukając Tego, który nie jest z tego świata. Dzięki któremu, ten świat zaistniał. I w którym wszyscy znajdą upragniony spokój i ukojenie.

[film w wersji z napisami]

Dobra Nowina odc. 19  (O Dobrej Nowinie (i dodatek na końcu nie tylko dla ateistów :-))) została nagrana 23 listopada 2016r.